Według raportu World Economic Forum „Future of Jobs 2023” aż 44% kluczowych kompetencji pracowników ulegnie zmianie w ciągu najbliższych 5 lat, co oznacza istotną transformację wymagań na rynku pracy1. W tym samym badaniu pracodawcy wskazują, że do najważniejszych umiejętności przyszłości należą analityczne myślenie oraz kreatywność, które zajmują dwa pierwsze miejsca w globalnym rankingu kompetencji2. W praktyce oznacza to, że rozwój kluczowych umiejętności zawodowych coraz częściej musi „zmieścić się” w krótkich fragmentach dnia. Najczęściej dopiero wtedy, gdy kończą się obowiązki.
Jednym z najczęstszych błędów jest przekonanie, że kreatywność to zasób, który się „ma”, lub charakterystyczny dla artystów. Tymczasem z perspektywy neuronauki i psychologii poznawczej jest to kompetencja, która ulega wygaszaniu w określonych warunkach – szczególnie przy zmęczeniu, nadmiarze bodźców i ciągłym przełączaniu uwagi.
Kreatywność nie jest przeciwieństwem produktywności, tylko jej warunkiem, ale wymaga innych trybów pracy mózgu. Kiedy funkcjonujemy w trybie ciągłej reaktywności, odpowiadania na bodźce i zadań „tu i teraz”, aktywujemy głównie sieci odpowiedzialne za przetwarzanie operacyjne. Tymczasem generowanie nowych idei wymaga uruchomienia tzw. sieci stanu domyślnego (default mode network), która aktywuje się dopiero wtedy, gdy pojawia się przestrzeń na refleksję, skojarzenia i błądzenie myśli
komentuje Linda Parys, ekspertka kreatywności i strateżka marek.
Choć zmęczenie bywa postrzegane jako bariera, badania pokazują, że w określonych warunkach może ono sprzyjać bardziej nieszablonowemu myśleniu. Tzw. „non-optimal time of day effect” wskazuje, że osoby wykonujące zadania kreatywne poza swoim szczytem produktywności częściej znajdują niestandardowe rozwiązania.
Problemem nie jest brak czasu, tylko brak przejścia między trybem zadaniowym a twórczym. Jeśli kończymy dzień w tym samym tempie, w jakim go zaczęliśmy – z natłokiem informacji i napięciem – mózg nie ma szansy „przełączyć się” w tryb kreatywny. Dlatego tak ważne są krótkie rytuały, które pomagają zamknąć czas operacyjny i otworzyć przestrzeń na myślenie koncepcyjne
tłumaczy Linda Parys.
Z perspektywy pracy z zespołami i markami osobistymi powtarza się kilka kluczowych mechanizmów, które ograniczają zdolność do twórczego myślenia. Należą do nich przede wszystkim ciągła ekspozycja na bodźce, czyli brak momentów „ciszy poznawczej” oraz nadmierna ocena i autocenzura już na etapie pojawiania się pomysłu. Istotnym ograniczeniem jest też praca wyłącznie w trybie reaktywnym, opartym na zadaniach, mailach, komunikatorach, które nie pozostawiają przestrzeni na refleksję. Problemem bywa też brak domknięcia dnia i świadomego przejścia do spokojniejszego trybu myślenia. Utrwala się też przekonanie, że kreatywność wymaga czasu „idealnego”, który w praktyce nigdy się nie pojawia.
Journaling – narzędzie przejścia od myśli do działania
Jednym z najprostszych, a jednocześnie najskuteczniejszych narzędzi wspierających kreatywność jest journaling – czyli regularne zapisywanie myśli, obserwacji i pomysłów.
Journaling działa jak „zewnętrzny dysk” dla mózgu. Pozwala zdjąć presję zapamiętywania, uporządkować myśli i – co najważniejsze – zobaczyć je w nowym kontekście. To często pierwszy krok od chaosu informacyjnego do realnej idei. W pracy kreatywnej nie chodzi o to, żeby mieć więcej pomysłów, tylko żeby umieć je zauważać i rozwijać a także podważać „status quo” rzeczy i sytuacji w których się znajdujemy i które nas otaczają. Journaling daje również przestrzeń na autorefleksję i lepsze poznanie siebie, co jest bardzo istotne w dzisiejszym, szybkim tempie życia
podkreśla Linda Parys.
Kreatywność nie opiera się na nagłych przebłyskach, ale na systematycznej pracy z uwagą, środowiskiem i sposobem myślenia. Nawet krótkie momenty w ciągu dnia mogą stać się przestrzenią rozwoju tej kompetencji – pod warunkiem, że są świadomie zaprojektowane.
Ważne jest również dbanie o odżywcze inspiracje, nie tylko te podpowiadane przez algorytm. To one tworzą kreatywne rezultaty. Szukajmy nie tylko w sieci, wyjdźmy offline, obserwujmy ludzi i to co, co nas otacza. Przynajmniej raz w miesiącu wybierzmy się na solo–randkę i zróbmy coś, czego na co dzień nie praktykujemy – np. wybierzmy się do kina na film, który nie jest z naszego głównego nurtu zainteresowań. To, co również pomaga w codziennym dbaniu o kreatywność, to zakochanie się w procesie działania, a nie tylko efekcie finalnym. Przez to rozumiem również umiejętność i chęć popełniania tzw. błędów, które lubię nazywać po prostu lekcjami kreatywności. Dzięki temu mamy szansę przetestować naszą ideę i zobaczyć, jak się sprawdza – zarówno w kontekście odbiorcy jak i nas samych oraz redefiniować ją w samym procesie działania
podsumowuje Linda Parys.
1. WEF, 2023, s. 39–41https://www3.weforum.org/docs/WEF_Future_of_Jobs_2023.pdf)
2. tamże


